Łowcy nagród

Marketing w Praktyce, nr 11 (165) listopad 2011. Autor: Łukasz Szymański.

Wyraźnie wzrasta odsetek osób, które zawodowo zajmują się wygrywaniem nagród w konkursach. To zabija promocje. Czy można ukrócić ten proceder?

Panuje powszechne przekonanie, że konsumenci nas polubią jeśli damy im coś za darmo. Dzięki temu, niektóre z profili na Facebooku są w stanie zdobyć po kilka tysięcy fanów w ciągu dnia. Połączeniem bezpłatnego rozdawnictwa z zasadą „OK! Ale coś za coś”, jest idea konkursów w internecie. Dodaj zdjęcie swojego dziecka z naszym produktem, powiedz o nim znajomym i zaproś do głosowania, a jak zdobędziesz najwięcej głosów to wyślemy Ci świetną nagrodę. Wydawać by się mogło, że w ten sposób obie strony wygrywają. Kilku osobom damy nagrody, a zaproszenia do głosowania będą wysyłać wszyscy, więc zyskamy spory rozgłos. Tylko czy na pewno o taki właśnie rozgłos nam chodzi?


Z pamiętnika pani Basi

Poniedziałek. Jak każdego dnia wstałam wcześnie rano, zrobiłam sobie kawę i usiadłam przed komputerem. Mam sporo tematów przy tych nowych konkursach. Co prawda nie lubię płatków śniadaniowych, ani tego ich nowego sosu do kanapek, ale mogę wygrać niezłą cyfrówkę i kamerę full HD – gdybyście wiedzieli jak to wszystko wygrać też byście się skusili. To prawda -znów zmarnuję cały dzień na klikaniu, ale z drugiej strony sprzęt za 2 czy 3 tysiące za kilka dni pracy – no powiedzcie mi, czy nie warto.

Wtorek. Wczoraj Joanna przysłała mi info o nowych konkursach z prośbą o oddanie głosów z moich kilkudziesięciu kont na jej zestaw zdjęć. W sumie czemu miałabym jej nie pomóc, przecież na wiosnę dzięki jej głosowaniu dostałam iPhona. Muszę chyba opracować lepszy sposób na spisywanie wszystkich kont e-mail, które zakładam pod konkursy. Co prawda z tym nowym generatorem kont mogłabym bez problemu o nich zapominać, ale skoro już są aktywne i dzięki programikowi, który napisał Krzyś po szkole, same się sprawdzają to czemu miałabym nie zrobić z nich jeszcze większego użytku?

Środa. No nareszcie! Po miesiącu oczekiwania doszła paczuszka z karnetem na siłownię. Tyle to trwało, że zaczęłam się bać, czy nie sprawdzają oddanych przeze mnie głosów, ale jak zwykle pewnie sobie odpuścili :P

Czwartek. Przyszły dziś paczuszki z nową dostawą zabawek dla dzieci. Zaraz lądują na allegro razem z innymi fantami – zapraszam na aukcje ;) Swoją drogą zastanawiam się jak to oni robią, że po wysłaniu do mnie 4 paczek nie kapnęli się jeszcze, że oszukuję. Może na wszelki wypadek na 2-3 tygodnie zluzuję z tym klikaniem...

Piątek. Powiem szczerze – mam dość tego klikania. Mógłby ktoś zrobić programik, który klikałby za mnie… Nawet mogłabym oddać za to część nagród. Ok. – postanowione. Jadę na wakacje na wieś. Ale mam dla Was dobrą nowinę – uruchamiam minikonkurs. Niżej macie linki do moich profili w konkursach. Za każdy głos (bez znaczenia, w którym konkursie) daję 1 punkt. Po oddaniu głosu przesyłajcie info na moje standardowe konto mailowe. Przewidziałam nagrody dla 5 najlepszych klikaczy – jest aparat fotograficzny, zestawy tej nowej kawy rozpuszczalnej, karnety na siłownię i fajne kocyki dla dzieci. Macie na klikanie czas do mojego powrotu czyli dokładnie 5 dni. Czas start.


Laureat konkursów – nowy zawód?

Mimo, że osoby takie jak Pani Basia ukrywają się przed niewtajemniczonymi, podobnych historii można znaleźć bardzo dużo. Wraz z coraz większym zainteresowaniem firm narzędziem promocji jakim są konkursy, wzrasta także odsetek osób, które „zawodowo” zajmują się wygrywaniem nagród w konkursach. Bo jak inaczej można określić kogoś, kto 10 godzin dzienne siedzi przed komputerem i bierze udział w dziesiątkach konkursów miesięcznie, a co kilka dni dostaje paczki z nagrodami?
„Pierwszą rzeczą jaką robię każdego dnia jest włączenie komputera. Robię sobie kawę i biorę się do pracy. Muszę sprawdzić kilka for, na których nawzajem informujemy się o nowych konkursach. Takie forum jest dla nas na wagę złota. Dzięki niemu nie muszę przeglądać wielu stron w poszukiwaniu atrakcyjnych konkursów. Mam wszystko podane na tacy – gdzie jest jaki konkurs, co można w nim wygrać, jakie są zasady i co trzeba zrobić żeby wygrać. Bardzo często też znajduję tam informację o tym kto organizuje konkurs – tzn. jaka agencja zajmuje się obsługą konkursu. Niby szczegół, ale od niego dużo zależy. Jest w Polsce kilka agencji, które zdają sobie sprawę z naszego istnienia i dobrze zabezpieczają konkursy. W takich przypadkach nie warto brać udziału, bo etatowych graczy od razu demaskują.


Co można z tym fantem zrobić?

Wiele firm w ogóle nie zabezpiecza swoich konkursów. Dlaczego? To proste – przecież chodzi o to by jak najwięcej osób dowiedziało się o konkursie. Żeby w jakikolwiek sposób zabezpieczać konkurs trzeba wprowadzać ograniczenia, a to zmniejszy ilość osób, które wezmą w nim udział. Niestety wprowadzanie dodatkowych zabezpieczeń zwiększa również koszty przygotowania i prowadzenia konkursu.


Niech się zarejestrują

Pierwszy pomysł, który przychodzi na myśl organizatorowi konkursu to ograniczenie zabawy do grona zarejestrowanych użytkowników. Z jednej strony powinniśmy zebrać jak najwięcej informacji na temat internauty, z drugiej – co jest zrozumiałe, chce on udostępniać jak najmniej swoich danych. Idziemy więc mu na rękę i ograniczamy ilość potrzebnych danych do minimum.

No i niestety, profesjonalni konkursowicze wykorzystują taką sytuację. W jaki sposób? Proste pytanie, na które jest bardzo prosta odpowiedź – ile kont e-mailowych jesteś w stanie założyć w ciągu dnia? A jeśli konkurs i zbieranie głosów trwa miesiąc? A gdybyś zajmował się graniem od dłuższego czasu, to ile takich kont już byś miał? Człowiek od zawsze polował stadnie. Osoby zawodowo grające w konkursach robią to samo. Jedna osoba ma ograniczone możliwości oddawania głosów. Co jeśli na jeden zestaw oddaje głosy kilka lub kilkanaście osób? Ja pomogę Tobie, Ty pomożesz mi, wspólnie jesteśmy w stanie prześcignąć każdego, kto próbuje w uczciwy sposób zdobywać głosy.


Sprawdźmy ich IP

Jeśli wchodzisz na stronę www to można określić z jakiego IP się łączysz. Wykorzystując ten fakt można ograniczyć możliwość wielokrotnego oddawania głosów z tego samego komputera.
Szkoda tylko, że stałe IP komputer ma w ograniczonej ilości przypadków. Wraz z rozwojem technologii mamy także dostęp do systemów pozwalających na skuteczne ukrywanie swojego IP. I tak np. osoba, która łączy się z internetem np. w Warszawie może być identyfikowana jako mieszkaniec Chin, USA, czy nawet Australii – zależy na jaki wolny adres IP w puli trafi – są one przydzielane losowo, więc bardzo rzadko się zdarza by uzyskać 2 razy taki sam adres IP. Metod na ukrywanie lub zmianę adresu IP jest niestety całkiem sporo.


Nie ma darmowych obiadów

Oddanie głosu w konkursie może być weryfikowane wpisaniem kodu SMS. Co prawda sporo osób zrezygnuje z udziału w konkursie, ale dzięki temu zabezpieczymy go przed oszukiwaniem, bo np. z jednego numeru telefonu będziemy mieć tylko jeden oddany głos.

Dobre rozwiązanie? Cóż... Za 5 PLN można kupić starter, który będzie miał 30 PLN na koncie. No ok., ale oddanie większej ilości głosów już sporo kosztuje. Tylko pojawia się tu pytanie – czy opłaca się wydać tysiąc złotych po to by mieć pewność otrzymania nagrody wartej np. dwa tysiące? Jeśli zawodowo zajmujesz się wygrywaniem w konkursach, to oczywiście tak.


Grzecznie się nie da?

Na szczęście nie jest tak źle. Jak mówi staropolskie przysłowie" „Polak potrafi”. Jest co prawda wiele metod omijania zabezpieczeń, ale również wiele metod zabezpieczania konkursów przed oszukiwaniem. I tak jak nie ma uniwersalnej metody na wygrywanie we wszystkich konkursach, tak nie ma idealnego zabezpieczenia, które zawsze się sprawdzi. Jedynie odpowiednie przygotowanie mechanizmów konkursu, regulaminu oraz konsekwentne trzymanie się ich w połączeniu z kilkoma innymi „sztuczkami” pozwala na osiągnięcie wysokiej pewności, że osoby oszukujące nie otrzymają nagród. W ostateczności można na tyle uprzykrzyć życie oszukującym, by zrezygnowali z udziału w naszym konkursie.
Może nie zabezpieczać?

Konkurs jako narzędzie promocji ma pokazać jak największej ilości osób, że dana marka jest „fajniejsza” niż konkurencja, bo rozdaje nagrody. Niejednokrotnie wydawane są spore sumy na promocję konkursu, by maksymalnie zwiększyć jego zasięg oddziaływania. Nie ma się więc co dziwić, że bardzo często nie robi dla marek większej różnicy kto dostanie nagrody. Jeśli liczą się jedynie statystyki i zestawienia – najprawdopodobniej powstanie świetny konkurs dla zawodowych graczy. Nie powinniśmy zapominać jednak, że można inaczej. Nie zmieniając budżetu całości działań związanych z promocją, można tak przeprojektować zasady konkursu, by zyskać taki sam rozgłos, a jednocześnie nagrodzić tych, którzy rzeczywiście są lojalni naszej marce. Jest tylko jeden warunek – trzeba chcieć.


Autor
 

Łukasz Szymański
Z branżą związany od 2003 r. Doświadczenie zdobywał projektując serwisy internetowe jako freelancer. Od 2006 r. pracuje w firmie Ideo Sp. z o.o., która łączy kompetencje Agencji Interaktywnej i Internet Software House. Początkowo kierował projektami, obecnie odpowiada za kontakty z klientami i budowanie kompleksowych strategii związanych z obecnością firm w Internecie. Pozwala mu to często zastanawiać się „co by było gdyby…” w internetowej rzeczywistości. Członek Zarządu VII oraz VIII Kongresu PR. Trochę szkoli, trochę mówi, trochę też pisze na temat szeroko pojętego „bycia marek” on-line. Brał udział w projektach realizowanych m.in. dla: Raiffeisen Bank Polska S.A., Nestlé Polska S.A., D-LINK Europe Ltd., BPH TFI S.A., Commercial Union PTE S.A.

Publikacja:
Marketing w Praktyce, nr 11 (165) listopad 2011

Co możemy dla Ciebie zrobić?

×

Klienci o nas